Stało się to, kiedy Cookie kończyła 3 lata. Wataha wściekłych, nieprzyjaznych wilków napadła na jej całą rodzinę. Nie zdążyła nawet się obejrzeć, a już jej ojciec leżał ranny i wpół żywy. Zdołał wyszeptać:
-Uciekaj Cookie! Szukaj matki. Dasz radę. Pamiętaj o...
Wtedy basior skonał. O czym miała pamiętać Cookie? Cóż, tego nigdy się nie dowiedziała. Bez chwili namysłu zaczęła szukać matki. Niestety, ona też była pogryziona i leżała bez życia. Nagle Cookie pomyślała:
-Uciekać to znaczy biec przed siebie! Tak! Biegnę!!!!!!!!
Jak pomyślała, tak zrobiła. Biegła przed siebie! Po drodze upolowała jelenia. Ale jak tak młoda wadera może upolować sama tak duże zwierzę?Pewnie wiecie, że Cookie mogła tworzyć rysunki z ognia. Wykorzystywała to do polowania. Rysowała na niebie biegnące wilki w taki sposób, żeby ofiara czuła się otoczona i uległa. Ciekawe, prawda? Zapadała noc. Cookie nie miała się gdzie schować przed zimnem. Usiadła przy sadzawce i zaczęła rysować swoją historię. Zobaczyła to Skata. Zapytała w czym może pomóc. Cookie poprosiła o schronienie. Wadera zaprowadziła ją do Mii, a ta przyjęła ją do watahy, gdy tylko usłyszała, jak poluje.
Wataha Blood Heart
wtorek, 8 lipca 2014
Od Cookie- historia
niedziela, 19 stycznia 2014
Od Skate do Amelii
Jak zwykle przechadzałam się po okolicy z moją towarzyszką Black Night.
Przechodziłam właśnie koło jaskini, gdzie usłyszałam szloch. Z mojej wilczej ciekawości musiałam sprawdzić kto to. Amelia !!!!
- Amielia ! Co jest ?! Nie powinnaś płakać.
- Ale co ja mam zrobić !? Hę.......... . Mack ze mną zerwał.
W tym momencie łzy poleciały tak wielkie jak grochy. Miałam wrażenie, że zaraz koło mnie zrobi się wielka kałuża. Lecz byłam też zszokowana, to wydawało mi się niemożliwe, aby zakochani się pokłócili.
- Czekaj, co się stało ?
- No bo on lubi Mie,czuje się jak idiotka, ja wiedziałam, że on ją lubi. Jak mogłam tego nie zauważyć ! Ja zawsze kochałam Macka, ale on najwyraźniej nie. Mogłam się spodziewać oni przecież od razu się polubili.
- Nie możesz tak mówić, na pewno byłaś dla niego ważna. Mam pomysł chcesz się ze mną przejść, pokażę ci coś.
- Och dzięk... .
- Oj nie gadaj tylko chodź bo się spóźnimy.
Wiedziałam, że nie powinnam, ale to był mój obowiązek. To miejsce było dla mnie zbyt osobiste i nigdy nikogo tam nie zabierałam, ale nie mogłam patrzeć jak Amelia rozczula się nad sobą.
- Okej, doszliśmy. Tylko obiecaj mi Ame, nikomu nie powiesz o tym miejscu.
- Ja.. jaaa. Ja obiecuje.
- Dobrze, to patrz uważnie.
Wyprowadziłam ją z korytarza pod górą. Byłyśmy nad wodospadem.
- Tu jest pięknie.
- Wiem, ale wiąże się z tym także pewna historia.
- Skata ?
Przechodziłam właśnie koło jaskini, gdzie usłyszałam szloch. Z mojej wilczej ciekawości musiałam sprawdzić kto to. Amelia !!!!
- Amielia ! Co jest ?! Nie powinnaś płakać.
- Ale co ja mam zrobić !? Hę.......... . Mack ze mną zerwał.
W tym momencie łzy poleciały tak wielkie jak grochy. Miałam wrażenie, że zaraz koło mnie zrobi się wielka kałuża. Lecz byłam też zszokowana, to wydawało mi się niemożliwe, aby zakochani się pokłócili.
- Czekaj, co się stało ?
- No bo on lubi Mie,czuje się jak idiotka, ja wiedziałam, że on ją lubi. Jak mogłam tego nie zauważyć ! Ja zawsze kochałam Macka, ale on najwyraźniej nie. Mogłam się spodziewać oni przecież od razu się polubili.
- Nie możesz tak mówić, na pewno byłaś dla niego ważna. Mam pomysł chcesz się ze mną przejść, pokażę ci coś.
- Och dzięk... .
- Oj nie gadaj tylko chodź bo się spóźnimy.
Wiedziałam, że nie powinnam, ale to był mój obowiązek. To miejsce było dla mnie zbyt osobiste i nigdy nikogo tam nie zabierałam, ale nie mogłam patrzeć jak Amelia rozczula się nad sobą.
- Okej, doszliśmy. Tylko obiecaj mi Ame, nikomu nie powiesz o tym miejscu.
- Ja.. jaaa. Ja obiecuje.
- Dobrze, to patrz uważnie.
Wyprowadziłam ją z korytarza pod górą. Byłyśmy nad wodospadem.
- Tu jest pięknie.
- Wiem, ale wiąże się z tym także pewna historia.
- Skata ?
poniedziałek, 13 maja 2013
-Weź wytłumacz jej!!
-Co mam jej wytłumaczyć ? Komu!! -Amelii!! A komu! -Posłuchaj mnie uważnie i nie krzycz na mnie bo wierz co ci mogę zrobić. -Nie szantażuj mnie bo będzie z tobą źle. -Ok,ok ale co mam jej powiedzieć skoro to nie moja wina!! -Jak nie twoja to tylko i wyłącznie twoja wina!! Zaczęły mnie szczypać oczy od łez, bardzo mnie to zabolało bo przecież ja nic nie zrobiłam.. Popatrzył na mnie i krzyknął: -Idź jej wszystko wyjaśnić i to już. Odczekałam chwilę i użyłam tego czego nauczyłam się od Starszych, użyłam mocy pięciu żywiołów Mack odleciał kilka metrów w tył i chyba się trochę nie spodziewał takiego odruchu. Podszedł do mnie i nie naturalną siłą cisnął mną o skałę, kiedy jeszcze miałam otwarte oczy zobaczyłam jak ucieka. Uciął mi się film. Gdy się obudziłam stał nade mną Seth. -Hej nic ci nie jest?-Spytał. -Yyyy…-zamyśliłam się. Seth od samego początku mi się podobał więc się trochę zawstydziłam , uniosłam głowę ale natychmiast ją położyłam .Wszystko mnie bolało. Popatrzył na mnie. -Na pewno nic ci nie jest ? Wyglądasz tak słabo. -Bardzo mi pomogłeś.-Powiedziałam tak że chyba uwierzył w mojego Focha. -No dobra, może to nie odpowiednie słowo ale, przyznaj że nie czujesz się najlepiej. Skinęłam tylko głową. -Pomożesz mi dojść do jaskini? -Ok. Przez chwilę na siebie patrzyliśmy ale szybko odwróciłam wzrok, wszystko mnie bolało więc musiałam jakoś to znieść. Przez całą drogę milczeliśmy gdy, już się położyłam spytał: -Potrzebujesz czegoś jeszcze? -Nie, ale dziękuję za pomoc .A i jeszcze powiedz że dziś zebranie watahy u mnie w jaskini. -Ok, jak będziesz czegoś chciała to krzycz.-Uśmiechnął się i poszedł wszystkim przekazać moją prośbę. Seth? | |
Od Ame do Mack'a
- Jak mogłeś ! – krzyknęłam
- O co ci chodzi ? - Rozmawiałam z Mią. - O czym ? - O naszej przyszłości. - O naszej przyszłości ? Z nią ?! - No ! Dowiedziałam się że wolisz ją ode mnie! Płacząc uciekłam, a Mack pobiegł za mną. - To nieprawda ! Ja kocham ciebie, a Mie kocha Seth. - Co do Mii zgodzę się, ale ty mnie nie kochasz… Kiedy ostatnio mnie przytuliłeś ? No kiedy ? Kiedy poszedłeś na spacer ze mną ?! Ty już nic do mnie nie czujesz… Lepiej zostańmy przyjaciółmi. Co do Mii, jakby co nic nie mam, to nie jej wina że jest piękna. W pierwszym momencie żałowałam że to powiedziałam, ale w końcu do mnie dotarło że tak właśnie powinno być, że to już koniec… mnie i Macka nic nie łączy. Po chwili milczenia odeszłam, a on smutny został sam. - Zaczekaj ! – Krzyknął, - Czego ty jeszcze ode mnie chcesz ? - Masz racje, Mia jest ładna, ale ciebie wolę. Kocham cię i nigdy o tobie nie zapomnę. Proszę zostań ze mną, albo chociaż to przemyśl… Nie chce cię stracić, jesteś dla mnie wszystkim. Wybacz mi i porozmawiaj ze mną na spokojnie. - Proszę zostaw mnie… Myślę że powinniśmy od siebie odpocząć. |
sobota, 11 maja 2013
Od Seth'a do Ame
- cześć siostra, co tam u ciebie i Macka ? – Zapytał
- cześć Seth ! Słyszałam jak rozmawiałeś z Onix'em o Mii. O co chodziło ? – Odpowiedziałam
Seth kręcąc się, czerwieniąc i wstydząc zaczął mi się zwierzać: - no wiesz, lubię ją i to bardzo, ale ona chyba nic do mnie nie czuje… - po tym odwrócił głowę i posmutniał. - Wiesz co, nie wiem czy dobrze zrozumiałam , ale czy podoba ci się Mia ?! - No i to bardzo, ale nic jej na razie niemów, ok ? - No dobrze, ale wydaje mi się że powinieneś poinformować ją o swoich uczuciach, zanim ktoś inny to zrobi…, - Nie! Na razie nie powiem jej że ją kocham, poczekam aż ona zacznie coś do mnie czuć. Nagle przybiega zadyszana Mia: -Cześć co tam u was! Słyszałam że ktoś kogoś kocha! O co chodzi ? Zresztą, mniejsza oto, nie wiem czy słyszeliście ale na placu jest afera!!! Nie jestem pewna czy zrozumiałam, ale chyba coś się pali !!! A wy o czym rozmawiacie ? - O niczym – odpowiedział Seth, - No więc jak to jest, kto jest tą szczęściarą którą kochasz ? Mi jako przyjaciółce możesz powiedzieć ! - Rozmawialiśmy o mnie i o Macku – odpowiedziałam ratując Setha, po czym pobiegliśmy na plac… Ame? Mia? |
wtorek, 7 maja 2013
Od Onix'a
-Onix...Proszę następnym razem nie wpadaj z krzykiem do środka ok?
-Tak... Przepraszam. W dawnej watasze co chwila ktoś nas napadał i tak mi już zostało. Po prostu czasami wracam myślami do przeszłości... Przepraszam- powtórzyłem i położyłem uszy.
-Rozumiem cię... Ale dla czego co chwila was ktoś napadał?- Mia spojrzała na mnie badawczym wzrokiem.
-Sądzę, że jak ci o tym powiem to możesz mnie znienawidzić- odwróciłem wzrok.
-Obiecuję, że tak nie będzie, a ja zawszę dotrzymuję słowa- zapewniła.
-No dobrze... No więc ja... Urodziłem się w watasze, pod przewodnictwem mojego ojca. Był on tyranem... Bestią, którą kierowała tylko chęć mordu. Wraz z wojownikami watahy, często napadał na osłabione watahy, których dotknęła na przykład klęska żywiołowa: susza, głód, brak wody i inne. Chciał za wszelką cenę powiększać swoje terytorium i zabijać wilki, które stały mu na drodze. Mój ojciec wpajał mi, że muszę być taki jak on. Nie chciałem tego. Pewnego dnia mój ojciec wyruszył na poszukiwania nowej watahy, którą trzeba unicestwić. Dotarł do watahy, w której było mnóstwo obrońców i wojowników, oni szybko go namierzyli i zabili. Wszystkie watahy, którym wcześniej tereny zabrał im mój ojciec, szybko dowiedzieli się, że nie żyje. W ramach zemsty zaczęli nas atakować. Nasz olbrzymi teren zaczął się szybko kurczyć, ponieważ watahy zaczęły zabierać to co do nich kiedyś należało. Po pewnym czasie wataha, w której byłem rozpadała się i każdy poszedł w swoja stronę- wyjaśniłem.
-To straszne o czym mówisz- przyznała.- Ale nie rozumiem dla czego twój ojciec był taki okrutny.
-Był taki ponieważ on sam miał kiedyś ojca tyrana. Mój ojciec był bardzo posłuszny dziadkowi. Natomiast ja nie chciałem być taki jak oni. Za to mój brat... Omen... Poszedł w ich ślady. Uwierz mi nie chciałabyś go spotkać.
-Nie martw się nic nam nie będzie- zapewniła.
Postawiłem uszy i wyjrzałem z jaskini.
-Robi się późno. Dobranoc Mia.
-Dobranoc Onix- uśmiechnęła się do mnie po czym wyszedłem i udałem się do swojej jaskini
-Tak... Przepraszam. W dawnej watasze co chwila ktoś nas napadał i tak mi już zostało. Po prostu czasami wracam myślami do przeszłości... Przepraszam- powtórzyłem i położyłem uszy.
-Rozumiem cię... Ale dla czego co chwila was ktoś napadał?- Mia spojrzała na mnie badawczym wzrokiem.
-Sądzę, że jak ci o tym powiem to możesz mnie znienawidzić- odwróciłem wzrok.
-Obiecuję, że tak nie będzie, a ja zawszę dotrzymuję słowa- zapewniła.
-No dobrze... No więc ja... Urodziłem się w watasze, pod przewodnictwem mojego ojca. Był on tyranem... Bestią, którą kierowała tylko chęć mordu. Wraz z wojownikami watahy, często napadał na osłabione watahy, których dotknęła na przykład klęska żywiołowa: susza, głód, brak wody i inne. Chciał za wszelką cenę powiększać swoje terytorium i zabijać wilki, które stały mu na drodze. Mój ojciec wpajał mi, że muszę być taki jak on. Nie chciałem tego. Pewnego dnia mój ojciec wyruszył na poszukiwania nowej watahy, którą trzeba unicestwić. Dotarł do watahy, w której było mnóstwo obrońców i wojowników, oni szybko go namierzyli i zabili. Wszystkie watahy, którym wcześniej tereny zabrał im mój ojciec, szybko dowiedzieli się, że nie żyje. W ramach zemsty zaczęli nas atakować. Nasz olbrzymi teren zaczął się szybko kurczyć, ponieważ watahy zaczęły zabierać to co do nich kiedyś należało. Po pewnym czasie wataha, w której byłem rozpadała się i każdy poszedł w swoja stronę- wyjaśniłem.
-To straszne o czym mówisz- przyznała.- Ale nie rozumiem dla czego twój ojciec był taki okrutny.
-Był taki ponieważ on sam miał kiedyś ojca tyrana. Mój ojciec był bardzo posłuszny dziadkowi. Natomiast ja nie chciałem być taki jak oni. Za to mój brat... Omen... Poszedł w ich ślady. Uwierz mi nie chciałabyś go spotkać.
-Nie martw się nic nam nie będzie- zapewniła.
Postawiłem uszy i wyjrzałem z jaskini.
-Robi się późno. Dobranoc Mia.
-Dobranoc Onix- uśmiechnęła się do mnie po czym wyszedłem i udałem się do swojej jaskini
Od Skaty do Mii
Czemu dzisiaj wszyscy są jacyś pobudzeni ??. Czy ja o czymś nie wiem ?? . Szłam sobie spokojnie aż nagle podbiegła do mnie Mia.
- Szybko ruszaj się idziemy do górnej jaskini.
- A czemu ten pośpiech wszyscy gnają, a ja do tej pory nie wiem o co chodzi.
- Skoro Patch odszedł trzeba zmienić stanowiska, bo wszyscy się gubią. Wpadłam także na pomysł wybranie tymczasowej ,,Alfy,,.
- Ale nadal nie rozumiem tego pośpiechu.
- Skata obudź się. - Krzyczała na mnie. - Wszyscy chcą wiedzieć kogo wybrałam i jakie przydzielam im stanowiska.
- Aaaa............. . Skoro wszyscy się tak martwią i nie mogą znieść czekania to czemu nie możemy teraz iść, aby im wszystko powiedzieć.
- Właśnie w tym jest problem. Nie mogę znaleźć ,,kochanków,, - Tak nazywamy naszą jedyną parę zakochanych, Ame i Mack`a.
- Ja chyba wiem gdzie mogą być, Hmmmmm........ a szukałaś nad rzeką ??
- Szukałam, nie ma ich tam.
- To jest tylko jedno miejsce gdzie mogą być. Niedawno, kiedy obchodziłam teren, zobaczyłam ich niedaleko granicy. Tam jest piękna łąka usłana makami. Ame się od razu tam spodobało i stwierdzili że to będzie ich ulubione miejsce. Ja nie chciałam, ale moje ucho samo się ustawiło do nasłuchiwania ich. Rozmawiali o przyszłości i tym co będzie dalej. Słyszałam jak Mack mówi o mnie i o Patchu. Podobno Patch przed odejściem zwierzał się Mackowi o tym, że gdyby miał wybierać, to wybrałby albo mnie lub w mniejszym stopniu Sierrę. To było miłe bo mogłam mieć pewność, że coś co ja robię lub coś co we mnie jest podoba mu się. Poszukaj tam. Powinni tam być.
- Dobrze to ja lecę. Powiedz wszystkim że wieczorem zebranie w górnej jaskini.
- Możesz na mnie liczyć.
- Dzięki. - W jednej sekundzie Mia zniknęła.
Pierwszego kogo spotkałam był Onix.
- Onix, dzisiaj zebranie wieczorem w górnej jaskini. Jeśli możesz powiedz innym.
- Dobrze . Ej Skata ??
- Szybko ruszaj się idziemy do górnej jaskini.
- A czemu ten pośpiech wszyscy gnają, a ja do tej pory nie wiem o co chodzi.
- Skoro Patch odszedł trzeba zmienić stanowiska, bo wszyscy się gubią. Wpadłam także na pomysł wybranie tymczasowej ,,Alfy,,.
- Ale nadal nie rozumiem tego pośpiechu.
- Skata obudź się. - Krzyczała na mnie. - Wszyscy chcą wiedzieć kogo wybrałam i jakie przydzielam im stanowiska.
- Aaaa............. . Skoro wszyscy się tak martwią i nie mogą znieść czekania to czemu nie możemy teraz iść, aby im wszystko powiedzieć.
- Właśnie w tym jest problem. Nie mogę znaleźć ,,kochanków,, - Tak nazywamy naszą jedyną parę zakochanych, Ame i Mack`a.
- Ja chyba wiem gdzie mogą być, Hmmmmm........ a szukałaś nad rzeką ??
- Szukałam, nie ma ich tam.
- To jest tylko jedno miejsce gdzie mogą być. Niedawno, kiedy obchodziłam teren, zobaczyłam ich niedaleko granicy. Tam jest piękna łąka usłana makami. Ame się od razu tam spodobało i stwierdzili że to będzie ich ulubione miejsce. Ja nie chciałam, ale moje ucho samo się ustawiło do nasłuchiwania ich. Rozmawiali o przyszłości i tym co będzie dalej. Słyszałam jak Mack mówi o mnie i o Patchu. Podobno Patch przed odejściem zwierzał się Mackowi o tym, że gdyby miał wybierać, to wybrałby albo mnie lub w mniejszym stopniu Sierrę. To było miłe bo mogłam mieć pewność, że coś co ja robię lub coś co we mnie jest podoba mu się. Poszukaj tam. Powinni tam być.
- Dobrze to ja lecę. Powiedz wszystkim że wieczorem zebranie w górnej jaskini.
- Możesz na mnie liczyć.
- Dzięki. - W jednej sekundzie Mia zniknęła.
Pierwszego kogo spotkałam był Onix.
- Onix, dzisiaj zebranie wieczorem w górnej jaskini. Jeśli możesz powiedz innym.
- Dobrze . Ej Skata ??
Subskrybuj:
Posty (Atom)