Ten dzień był na prawdę udany,wracając do jaskini wpadłam do Skaty.
Chwile porozmawiałyśmy.
Byłam strasznie zmęczona więc po prostu powiedziałam że muszę lecieć.
Spotkałam po drodze Ame i Macka obściskiwali się o feee.
Jako młoda alfa raczej nie powinnam się razić na taki widok ale Ame jest wyjątkowo śmiała jak na takie coś.
W myślach ich wyśmiewałam ale no cóż taka jej natura.
W progu mojej jaskini dostrzegłam jakąś kartkę..
Po piśmie wyglądającym jak hieroglify wywnioskowałam że to pismo Patch'a,
zawsze mi się podobało jego pismo i dalej się podoba.
Było napisane tak:
Od Pacha...
Niestety to koniec mojej przygody w tej watasze. Wiem, że nie byłem tu zbyt długo, ale bardzo Ci dziękuję, za przyjęcie mnie do watahy. Niestety muszę odejść i wyruszam ku zachodzącemu słońcu.
Być może jeszcze kiedyś tu powrócę. Za każdym razem przywiązuję się do watahy, do której mnie przyjęli i pożegnania są bardzo ciężkie. Lecz czas spojrzeć prawdzie w oczy. Życie wędrowca takie właśnie jest- zatrzymuje się tylko po to, by po chwili ruszyć dalej.
Kieruję się na zachód... Być może i tam napotkam taką watahę jak ta i równie wspaniałego przywódcę, który przyjmie mnie do siebie z otwartymi łapami.
A kto wie... Być może nasze drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują, ale teraz obieram własny kierunek.
Wiele zawdzięczam tej watasze. To właśnie tu dowiedziałem się, że nie potrzeba zbyt wielu członków by stworzyć silną, wilczą sforę.
Nigdy was nie zapomnę.
Twój wierny poddany:
Patch
Bardzo mnie zasmuciło że straciłam wiernego wojownika ale no cóż będę czekać aż znów nasze drogi się pokrzyżują...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz